Nie taki diabeł straszny, jak go czasem malują… Czyli seks analny z ułatwieniem

Zestaw akcesoriów erotycznych dopasowany do Ciebie! Idealny prezent od Bijoux Indiscrets.
23 grudnia 2019
Krok dalej niż Womanizer… Najnowszy stymulator łechtaczki od We Vibe – Melt
23 grudnia 2019

Hej!

Nie jest tajemnicą, że seks analny wciąż pozostaje dla wielu osób w sferze pragnień z powodu obaw takich jak ból. Odważysz się spróbować, jeżeli uda się pozbyć tego aspektu? Warto! A skoro rynek erotyczny daje nam tyle możliwości, to można pokusić się o stwierdzenie, że seks analny jest dla każdego.

Nie będę dziś zagłębiać się w to, jak ważna w seksie analnym jest głowa i nastawienie, dziś skupię się na tym, jak i czym możemy sobie ułatwić sprawę. Jakiś czas temu w moje ręce wpadł produkt o wdzięcznej nazwie Anal Backside Spray. Oczekiwań wobec tego spray’u nie miałam żadnych, bo próbowałam już naprawdę wielu produktów, które obiecywały efekt rozluźniający, kojący, znieczulający… No i niestety zawodziły. Ten, o dziwo, jakiś efekt daje, ale od początku. Pudełko nieco inne niż konkurencyjnych produktów, bo po prostu czarne, rzuca się w oczy, na sklepowej półce może to i dobrze. W środku znajdujemy spray i ulotkę.

 

Skład produktu jest dość obszerny i przede wszystkim całkiem dobry. Zawiera w niskim stężeniu konserwanty, które uniemożliwiają rozwój i przetrwanie mikroorganizmów w czasie przechowywania produktu, a poza tym same składniki o działaniu dobroczynnym. Składniki przeciwbakteryjne, łagodzące, kojące podrażnienia, hamujące zapalenia i zapobiegające tarciu, zapobiegające utracie wilgotności, ale niestety ani śladu w składzie czegokolwiek co wskazywałoby na obecność „comfort oil a+”, którym producent chwali się na froncie opakowania. Małe oszustwo lub mój brak wiedzy na temat składów, aczkolwiek myślę, że jeśli chwalimy się czymś, to w składzie powinno być to wręcz wyodrębnione, jasne i klarowne, a tutaj nie jest lub też po prostu tego nie ma. W każdym razie spray zawiera składniki, które mogą (w małym stopniu) wpłynąć na komfort podczas tarcia, więc powiedzmy, że to wystarczy.

Ale czy w praktyce faktycznie jest to wystarczająco?

 

 

Generalnie po spray’u spodziewałam się tego, że będzie trochę jak woda, wchłonie się i będzie wymagał dodatkowego nawilżenia. Zaskoczył mnie fakt, że produkt nie dość, że jest ciężkim w konsystencji olejem, to jeszcze daje odpowiedni poślizg. Dzięki temu możemy zaoszczędzić pieniądze na kupowaniu dwóch produktów oraz czas, który potrzebujemy w sypialni, by znaleźć to, czego akurat nam trzeba. Kwestią sporną jest, z czym i do czego użyć tego spray’u, ponieważ do seksu się nada, ale bez prezerwatywy, ale czy do zabawek? No niekoniecznie, chyba że użyjemy zabawek szklanych lub metalowych. Jeśli chodzi o użycie z zabawkami, to daje radę, wystarczy zaaplikować go na gadżet lub bezpośrednio na skórę (lub i tu, i tu) i działać. Nie ma on żadnego czasu, w którym ma zacząć działać, ma dać nam poczucie komfortu, które odczujemy przy tarciu, nie znieczuli nas więc między aplikacją, a przejściem do zabawy nie mamy na co czekać. Przed użyciem tego produktu potrzebowałam zebrać się w sobie i przygotować na kolejne niepowodzenie i zawód, bo nie trafiłam jeszcze na produkt, który zrobiłby jakiekolwiek wrażenie. Anal Backside, mimo iż jest lekko oszukany, to jednak robi to, co ma robić i nawet jeżeli jest to tylko efekt placebo, to warto zainwestować w nasze dobre samopoczucie.

 

Dla kogo taki spray? Z pewnością poleciłabym go osobom, które dopiero zaczynają swoją przygodę z seksem analnym, tym, które boją się o bolesne doświadczenia oraz tym, które chcą na nowo pokochać seks analny po nieudanych podejściach. Tak jak wspomniałam, użycie da nam komfort psychiczny, a przy odpowiednim nastawieniu z pewnością będzie nam łatwiej przełamać swoje bariery i zahamowania. T recenzja byłyby bez sensu, gdybym nie powiedziała jak to się ma do nieużycia niczego! No różnica jest ogromna. Wszystkie moje próby seksu analnego z partnerem „na sucho” (nie dosłownie, z użyciem żelu wodnego) szybko się kończyły, a spray dał mi poczucie takiej głupiej pewności, że to musi działać. I jakkolwiek by to nie brzmiało, to jednak ta głupia pewność doprowadziła do działań, tak więc w moim przypadku produkt absolutnie wypada pozytywnie.

 

 

To Tobie pozostawiam ocenę czy produkt ma działać faktycznie, czy na naszą głowę, ale najlepiej po prostu przekonaj się na własnej skórze. Spray nie kosztuje dużo, a jeśli chcemy próbować nowych rzeczy, to musimy być na nie odpowiednio przygotowani. Na pewno taki spray będzie lepszy niż domowe metody, którymi ocieka internet (nie, żel do kąpieli nie jest dobrym nawilżeniem).

Wybieraj rozsądnie i ostrożnie, mam nadzieję, że pomogłam Ci w decyzji…

 Do usłyszenia!

Ten model jest dostępny na naszej stronie: venus.net.pl

Podziel się...Share on Facebook
Facebook
Pin on Pinterest
Pinterest
Email this to someone
email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *