Otwarte związki- patologia czy rozsądne rozwiązanie?

Biseksualista: kim jest? Jak rozpoznać biseksualizm?
3 lutego 2020
Szkoła tańca CMNOSTUDIO !
3 lutego 2020

Wolne związki kojarzą się z hipisami albo z nowoczesną modą z zachodu.

Tymczasem osób w otwartych relacjach jest więcej niż się zdaje, choć nie zawsze chwalą się tym przy rodzinnym stole.

Przy tym wolny związek wymaga sporo wysiłku.

 

Otwarty związek to taka relacja, w której ma się stałego partnera (męża, narzeczoną, chłopaka), ale można uprawiać seks z innymi osobami, za wiedzą i zgodą partnera. Czasami obydwie osoby w związku korzystają z tego przyzwolenia, a czasem tylko jedna. Niektórzy mówią sobie dużo o swoich pozazwiązkowych spotkaniach, a inni wolą nie dzielić się tą sferą swojego życia albo partner woli nie znać szczegółów. Ustaleń jest tyle, ile ludzi, ale wspólne jest jedno: związek jest najważniejszy, a partnerzy muszą mieć pewność, że ich granice będą szanowane. W naszej kulturze brzmi to bardzo rozpustnie i niemoralnie, tymczasem osoby żyjące w takim modelu twierdzą, że to rozwiązanie wiele im daje.

 

Otwarty związek a zadowolenie

Ludzie w otwartych związkach nie są bardziej zadowoleni seksualnie i emocjonalnie niż pary monogamiczne – sugerują nowe badania. Tak długo jak pary uprawiają seks, aby być blisko siebie lub spełniać swoje pragnienia, są zadowolone ze swoich związków. Ci, którzy idą do łóżka z powodów mniej osobistych, takich jak unikanie kłótni czy wypełnianie obowiązków małżeńskich, są zdecydowanie mniej zadowoleni i szczęśliwi w swoich związkach, niezależnie od tego, czy są one otwarte czy monogamiczne. Kluczem do szczęścia nie jest więc to, ilu mamy partnerów.

Główna autorka badań, Jessica Wood z Uniwersytetu w Guelph, twierdzi, że ludzie w otwartych związkach doświadczają takich samych poziomów zadowolenia z relacji, dobrego samopoczucia psychicznego i satysfakcji seksualnej jak w monogamicznych związkach. Naukowcy przepytali 142 osoby w otwartych związkach i 206 osób, które były związane z jednym człowiekiem. Uczestnicy zostali zapytani o to, jak bardzo są zadowoleni seksualnie i emocjonalnie ze swoich relacji. Pojawiały się pytania o to, czy rozważają rozstanie, czy zwierzają się sobie i czy są szczęśliwi. Co ciekawe, ludzie, którzy mieli wielu partnerów, przy odpowiedziach skupiali się na tym jednym, najbliższym partnerze.

 

A czemu by nie mieć obu?

Oderwanie się od narzuconych wzorców pozwala na szczerość

– Zaczęło się od zauroczenia – mówi Maria. – Był alkohol, zmiękczone granice i w głowie myśl, że co ma być, to będzie. Po krótkim, udanym eksperymencie – wspólna decyzja, że ustalamy zasady działania i cały czas aktualizujemy z mężem swoje uczucia względem danych sytuacji czy propozycji. Przez rok działało, a potem zabrakło dojrzałej komunikacji i projekt otwartego związku został czasowo odroczony. Teraz jest tak, że nie jesteśmy określeni jako stricte otwarty lub zamknięty związek, ale raczej podejmujemy decyzje na bieżąco pod wpływem chwili i uniesień – opowiada.

Dla Janka, męża Marii, ważna również była znajomość z inną parą w otwartym związku, żeby zobaczyć, że to może działać. Czy istotnie może? Okazuje się, że takich par jest sporo. Są wśród nich młodzi ludzie, są pary z długim stażem i małżeństwa z dziećmi. Łączy je przekonanie, że wierność i zdrada to pojęcia inne dla każdego związku, a ich powszechne definicje to kwestia narzucona przez kulturę. Jak mówi Paweł, również żyjący w otwartym związku: – Tym, co dla mnie najważniejsze w relacjach, jest oderwanie się od narzucanych wzorców kulturowych i uczciwe ustalanie konsensualnych granic. To pozwala nam na szczerość i swobodę, która w innych przypadkach jest trudna do osiągnięcia.

Barbara, od lat w związku otwartym, dodaje: – W moim odczuciu taki układ daje partnerom wolność spełniania potrzeb poza związkiem. Ważna jest jasna i przejrzysta komunikacja potrzeb – w tym potrzeby informowania lub nieinformowania o pozazwiązkowym życiu miłosnym.

mn

Bezpieczeństwo przede wszystkim

– W związku otwartym, tak jak w innych związkach, jest dla mnie ważne zaufanie i szacunek do drugiej osoby – mówi Kaśka. – Lubię w nim tę euforię, radość, którą wnoszę ja lub wnosi mój partner po doświadczeniach seksualnych i erotycznych poza związkiem. Taki powiew świeżości i ekscytacji – opowiada. A Gaia dodaje: – Najważniejsze jest dla mnie poczucie wolności. To, że mogę robić, co chcę, z kim chcę i kiedy chcę, byle bezpiecznie.

 

Otwarte związki są powszechnie

Ludzie decydują się na życie w otwartych związkach częściej niż nam się wydaje. Zdaniem Wood, w dzisiejszych czasach oczekujemy od naszych partnerów wiele: pragniemy spełnienia seksualnego i podekscytowania, ale także wsparcia emocjonalnego i finansowego, a starając się spełnić wszystkie te potrzeby, możemy wywierać presję na relacje. Dlatego widzimy, jak niektórzy ludzie szukają spójnych, niemonogamicznych związków.

Ludzie, którzy żyją w związkach otwartych często postrzegani są jako ludzie źli, niezaspokojeni, tacy, dla których liczy się tylko seks. Tymczasem wcale tak nie jest.

Badania pokazują nam, że wybór struktury relacji nie jest wskaźnikiem tego, jak bardzo jesteśmy zadowoleni z naszych podstawowych relacji. Analiza została opublikowana w magazynie „Journal of Social and Personal Relationships”.

 

Otwartość w związku może pozwoli ci uniknąć takich scen

Kwestia bezpieczeństwa na pewno jest tu szczególnie ważna. Uprawiając seks z wieloma partnerami trzeba zadbać o zabezpieczenie i regularnie się badać, w trosce o wszystkich zainteresowanych. Wyjątkowo ważna staje się też antykoncepcja. Przeciwnicy otwartych związków zwracają jednak przede wszystkim uwagę nie na problemy z ustaleniem ojcostwa, ale na łamanie pewnej umowy społecznej i wysokie prawdopodobieństwo skrzywdzenia partnera.

– Moim zdaniem to jest skupienie na fizjologii i zabawie, a nie na uczuciach i odpowiedzialności za drugą osobę i wspólną relację – mówi Dawid. – Poza tym trudno mi wierzyć w pełną dobrowolność takich układów. Owszem, nie wątpię, że ona się czasem zdarza. W praktyce jednak myślę, że częściej może dochodzić do wyrażenia pozornej zgody przez kogoś, kto boi się stracić swoją drugą połówkę. Albo nie chce drugiej strony krzywdzić, ograniczać, odmawiając jej czegoś. A może ma trudności z mówieniem „nie”, problemy z asertywnością. Może myśli, że to normalne, że tak się po prostu dzieje, że tak wszyscy robią — nie widzi, że można inaczej, że można wznieść się ponad takie egoistyczne, chwilowe pragnienia, a dla siebie żądać od partnera szacunku. W tym wierności – tłumaczy.

 

Asertywność, szczerość, gotowość na odmowę – czy stać cię na to?

Zwolennicy otwartych relacji – w tym moi rozmówcy powyżej – podkreślają, że ten model związku wymaga zawsze szczerej rozmowy i jasnego wypowiadania swoich oczekiwań. Z pewnością jest to coś, co przydałoby się wielu parom, a sytuacja, w której chcemy sypiać z innymi i jednocześnie nikogo nie ranić, automatycznie wymusza więcej refleksji i więcej komunikacji. Ważna jest także szczerość wobec tych osób, z którymi się randkuje. Dla otwartych par zdrada nie polega na uprawianiu seksu z inną osobą, ale na pewnego rodzaju nielojalności: oszustwie, zatajeniu czegoś ważnego lub wykroczeniu poza ustalone wcześniej granice. Jednocześnie granice te można na bieżąco redefiniować, jak to robią Maria i Janek.

Czy otwarte relacje to nowy, lepszy model związku? Wygląda na to, że mogą być sposobem na nudę w małżeństwie i pewnego rodzaju gwarancją lojalności. Szczęśliwy otwarty związek wymaga jednak sporo pracy emocjonalnej i umiejętności komunikacji. Wbrew pozorom wymaga także, podobnie jak tradycyjne związki, rezygnacji z tego, czego nasz partner nie akceptuje i zgody na to, że któraś z zaangażowanych osób może zmienić zdanie. Wydaje się więc, że wyzwań jest nawet więcej, niż w klasycznym, zamkniętym małżeństwie.

 

 

A co Wy sądzicie o otwartych związkach ?
Podzielcie się z Nami w komentarzach swoimi doświadczeniami.
Podziel się...Share on Facebook
Facebook
Pin on Pinterest
Pinterest
Email this to someone
email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *